Gdy myślisz o swoim życiu, co wizualizujesz w swoim umyśle?
Świat przepełniony jest banałami, w które ludzie ślepo wierzą. Idę ulicą, mijam te szare, znudzone życiem, nijakie twarze.. i zastanawiam się. O czym oni wszyscy teraz myślą? Pochłonięci do reszty swoimi zajęciami. Idę dalej. Świat się nie zmienia, tylko rysy twarzy przemijają jak w kalejdoskopie dodając odrobinę oryginalności temu nędznemu przybytkowi w jakim dane jest mi żyć. Droga, którą zmierzam kiedyś się skończy, a moje pytania pozostaną bez odpowiedzi. Cóż, ta perspektywa nie brzmi zbyt pocieszająco. Fakt jest taki, że czasem gdy tak idę, gdy wszystko wydaje się beznamiętne i pospolite, pojawia się zarys człowieka . Tryskający blaskiem swojego własnego, świadomego JA. Walczący o swoją suwerenność w świecie pełnym stereotypów. I nagle ogarnia mnie szczęście, a jedyne o czym wtedy myślę to: ,,No proszę, jednak nie jestem jedynym wojownikiem".
Wydawać by się mogło, że za historią tej postaci kryje się ktoś wyjątkowy, wyzwolony i prawdziwy. Wiesz dlaczego nie ma on imienia? Dlaczego nie został poświęcony mu szczerszy opis wyglądu, wyrazu twarzy? Odpowiedź jest bardzo prosta. Tą postacią może być każdy z nas. KAŻDY. Wystarczy zebrać na tyle odwagi by uformować swoją szarą i bezosobową sylwetkę. To my jesteśmy rzeźbiarzami, kształtujemy siebie. Czasami warto uformować coś identyfikowanego z nami. To my jesteśmy twórcami naszej autonomii w świecie, w którym żyjemy i tylko od nas zależy jaki młotek wybierzemy aby stworzyć coś pięknego.
fem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz